W spocie wyborczym, który pojawił się w kampanii Trzaskowskiego w odpowiedzi na ohydny, propagandowy spot Jakiego o uchodźcach, młoda kobieta mówi o sobie, czyli o Warszawie, że jest nowoczesna i otwarta. Spot był piękny, kobiecy i skuteczny. Trzaskowski wygrał i powiało nowym, czyli nowoczesnością, równością i tolerancją, ale tylko przez chwilę. Wszystkie stacje telewizyjne dały nam trzy minuty na cieszenie się wygraną, by chwilę potem pokazać, że nic się nie zmieniło.

Ciemność i przeszłość wróciły w wielu postaciach. Wszystkie męskie. Najpierw obsesyjnie pokazywano gadającego Kaczyńskiego i Morawieckiego. To, że TVP nie mogła się powstrzymać od ekscytowania się banalnymi wystąpieniami liderów partii rządzącej, to rozumiem; TVP do tej partii należy. Dlaczego jednak także TVN raczył nas przez kilka godzin wizerunkiem mówiącego o zwycięstwie prezesa? Czyżby kierownictwo tej stacji uwierzyło w słowa o zwycięstwie PiS-u i na wszelki wypadek zabezpieczało się dowodami czołobitności?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej