Spróbuję na gorąco wskazać tropy, dlaczego w niedzielę wieczorem zawołaliśmy „wow!” po ogłoszeniu wyniku exit poll Rafała Trzaskowskiego dającego mu prezydenturę Warszawy już w I turze.

Porównajmy krzywe kampanii stołecznych rywali. Kandydat PiS Patryk Jaki ruszył z kopyta i pędził, wzbudzając podziw mediów. Ale jak się okazało, pędził z góry na dół. Końcówkę miał kiepską, wyczerpał zapas pomysłów, może za wcześnie odwiedzał blokowiska.

Trzaskowski, kandydat Koalicji Obywatelskiej – odwrotnie. Wystartował słabo, media krytykowały leniwy rozruch jego kampanii, ale na ostatniej prostej stała się ona wyrazista i rzeczowa. Trzaskowski włączył nadbieg.

Jaki zapłacił zaś za skandaliczną propagandę pisowskiej telewizji. Paradoksalnie to w niego uderzyły codzienne seanse nienawiści w „Wiadomościach” TVP: rasistowskie kawałki, antyinteligenckie wycieczki, fałszywe oskarżenia. Efekt to współczucie dla atakowanego rywala.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej