Sekwencja zdarzeń, których ukoronowaniem było odkupienie kolejki na Kasprowy Wierch przez Polski Fundusz Rozwoju od zagranicznego inwestora, przywodzi na myśl klasyczną operację gangsterską, w której właścicielowi lokalu – np. restauracji położonej w atrakcyjnym miejscu, na którą gang ma chrapkę – składana jest „propozycja nie do odrzucenia”, a dla wzmocnienia siły perswazji grupa opryszków z kijami bejsbolowymi demoluje mu lokal. Komunikat jest jasny: lepiej go sprzedaj, bo nie damy ci żyć.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej