Kiedy po raz pierwszy postanowiłem zawalczyć o swoją wolność, miałem dwadzieścia parę lat. Doprowadziło to do buntu, który w efekcie zmienił świat. Taka była siła zwykłego robotnika z komunistycznej fabryki.

Ale doświadczenie niewoli na zawsze pozostawiło we mnie rany. Brak wolności to ciągłe poczucie, że ktoś cię obserwuje. To ten ścisk w brzuchu, że nie wolno ci być sobą, że musisz cały czas udawać przed światem. Wszystko podlega ocenie: jak wyglądasz, z kim się spotykasz, co mówisz, a o czym milczysz. Wkrótce tak się boisz, że sam stajesz się dla siebie strażnikiem więziennym. 

Ja dzisiaj mogę z dumą powiedzieć, że jestem wolnym człowiekiem, że żyję w wolnym kraju. Bardzo bym nie chciał, żebyście musieli walczyć o waszą wolność tak, jak ja to robiłem, bo za tę walkę płaci się ogromną cenę.

Przez prawie 30 lat wolnej Polski nie wszystko nam się udało tak, jak marzyliśmy. Popełnialiśmy błędy, ale nigdy nie ograniczaliśmy wolności.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej