40 lat temu wybrano Karola Wojtyłę na papieża. Okrągła rocznica przypada na wyjątkowy czas. Czas nieobojętny wobec religii i pytań, czym może i powinien być Kościół w epoce, gdy równocześnie szuka się duchowości i ją odrzuca. Tu, w ojczyźnie papieża, Polacy masowo chodzą na „Kler”, by w tych narodowych rekolekcjach spojrzeć na swoich pasterzy i na siebie samych w prawdzie, nawet najtrudniejszej.

Świat czyta szokujące doniesienia z Pensylwanii, Irlandii, Niemiec, słucha przerażających opowieści o seksualnych nadużyciach księży. Także u nas. To musi mieć wpływ na przeżywanie tej rocznicy, choć wielu chciałoby papieża wyłączyć poza margines doczesności. Ta rocznica to z pewnością czas radości. „Ale nam się wydarzyło!” – można powtórzyć za papieżem. Ale dziś atmosfera wokół Kościoła jest w Polsce inna niż w czasach komuny czy w początkach wolnego państwa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej