Pierwszy raz w dziejach III RP zdarza się, że debatę kandydatów przed wyborami w praktyce szykuje spindoktor i twórca wielu kampanii PiS, czyli Jacek Kurski, chwilowo oddelegowany na odcinek prezesury TVP.

O swoim zadaniu w TVP Kurski mówił szczerze w tygodniku „Sieci” w 2016 roku, gdy szef Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański usiłował go odwołać. Kurski tłumaczył wtedy, że dzięki TVP pod jego wodzą PiS ma nadal wysokie notowania. Teraz telewizja rządowa prowadzi kampanię PiS-owi przed wyborami samorządowymi, szczególnie Patrykowi Jakiemu w Warszawie. I temu celowi była też podporządkowana piątkowa debata kandydatów na prezydenta Warszawy. Do jej prowadzenia została wybrana bezwzględnie lojalna pracownica Edyta Lewandowska, której głównym dokonaniem było to, że „nienależnie” – jak wynika z wewnętrznego raportu TVP – pobierała zasiłki chorobowe na ponad 35 tys. zł. Wtedy w TVP rządzili na zmianę nominaci PiS i SLD. Nie jest jasne, ile z tych pieniędzy zwróciła, ale po ujawnieniu sprawy zasiłków rozstała się z telewizją już za czasów prezesa Juliusza Brauna. Po czym Jacek Kurski przyjął ją do pracy na nowo. Na pewno jest więc dobrym wyborem personalnym, jeśli chodzi o sumienną realizację zaleceń prezesa TVP.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej