Jerzy Urban został w środę skazany za obrazę uczuć religijnych, a sąd nałożył na niego karę trzy razy wyższą niż wnioskowana przez prokuratora – 120 tys. zł. Można nie lubić Urbana, można nim gardzić, ale w tej sprawie bronienie go jest obowiązkiem każdego, komu na sercu leży wolność słowa i sumienia w Polsce.

O jak wielką obrazę chodzi? Poszło o ilustrację do artykułu o apostazji z 2012 r., który ukazał się w kierowanym przez Urbana tygodniku „NIE”. W przekreślone czerwone kółko („zakaz”) wpisany został przypominający typowe zachodniochrześcijańskie wizerunki Jezusa długowłosy mężczyzna ze zdziwionym wyrazem twarzy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej