W tekście „Utracona miłość bliźniego” Wawrzyniec Smoczyński stawia tezę, że głównym powodem, dla którego Polacy dali władzę PiS, jest trauma z lat 90. Zdaniem autora III RP nie wykazała dostatecznej empatii, by skutki tej traumy zneutralizować. Wykorzystał to Jarosław Kaczyński, żerując na bolesnych przeżyciach obywateli.

Zgadzam się z punktem wyjścia argumentacji Smoczyńskiego: istotnie, w życiu społecznym przydaje się doza empatii. Społeczeństwa, których członkowie okazują sobie życzliwość, są lepsze i bardziej kreatywne od tych, w których człowiek człowiekowi wilkiem. Zgadzam się też, że od lat 90. Polacy żyją w nurcie potężnych zmian. Są one wielkim wyzwaniem dla psychiki ludzi, zmuszają do poszukiwania nowych modeli życiowych. Strategie odziedziczone po poprzednich pokoleniach okazują się nieprzydatne, a w ślad za tym pada sakramentalne pytanie: „Jak żyć?”.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej