Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro oraz minister koordynator ds. służb specjalnych Mariusz Kamiński mają żywotny interes w tym, aby osłabić premiera Mateusza Morawieckiego. Dlatego w PiS wiele osób podejrzewa, że do dziennikarzy poprzez pośredników popłynął sygnał: hej, zajrzyjcie do akt afery podsłuchowej, szczególnie na tę i na tę stronę. Bo nikt tak dobrze nie znał tych papierów jak Kamiński, Ziobro oraz ich ludzie. Efektem było ujawnienie rozmowy premiera z Krzysztofem Kilianem, Zbigniewem Jagiełłą i Bogusławą Matuszewską oraz zeznań jednego z kelnerów, który mówi o nieznanym nagraniu Morawieckiego. W tej rozmowie szef rządu miał wspominać o kupowaniu nieruchomości na "słupy".

Ewidentnie pozycja premiera gwałtownie osłabła, bo taśmy są bronią politycznego rażenia: ujawnienie prywatnych rozmów czy negocjacji zawsze jest szkodliwe dla wizerunku podsłuchanych rozmówców.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej