Mamy nowe „taśmy prawdy”. Premier Mateusz Morawiecki, zajadając przed kilku laty carpaccio w drogiej restauracji, chce, abyśmy my, zwykli ludzie, „kopali rowy, zapie... za miskę ryżu” i „obniżyli swoje oczekiwania”. I gospodarka się odbuduje. A jak nie, to trzeba rozpętać wojnę: „Najlepszym lekiem na zmniejszenie tych oczekiwań zawsze była wojna. Wojna zmienia perspektywę w pięć minut”.

Uchodźcy? „I co my zrobimy, jak flotylla tratw kur…, nawet tam z północy Afryki będzie na południe? Będziemy strzelać”.

Nie ogarnia was przerażenie, że człowiek z takimi poglądami stoi na czele rządu?

„Mam absolutnie pozytywne zdanie o Merkelowej... Ona działa na najważniejszych rzeczach społeczeństwa, czyli oczekiwaniach. Musimy obniżyć nasze oczekiwania. Bo jak obniżymy, to w ślad za tym wszystko pójdzie dobrze, się da zreperować. Będziemy zapier… i rowy, kur…, kopać” – to ciąg dalszy wywodów Morawieckiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej