Zdradzieckie mordy i kanalie wywołują oburzenie. Słusznie. Oburzenie wywołują też niekulturalne odzywki jednej z posłanek, która flagę europejska nazywa szmatą, a na posiedzeniach komisji woła do kolegów „zamknij się!”. Też słuszne to święte oburzenie, które jeszcze się wzmaga, gdy zaczyna się lustracja konkurentów politycznych do piątego pokolenia wstecz oraz wprzód. Oburzenie wywołuje język i zachowanie.

Ale nie tylko to. Oburzenie znów się wzmaga, gdy mowa o tak zwanej reformie sprawiedliwości. Słusznie. Podporządkowanie sędziów władzy wykonawczej rujnuje demokratyczne państwo. Polowanie na niepokornych sędziów, ciąganie ich na przesłuchania przed rzecznikami dyscypliny za publiczne wypowiedzi lub wysyłanie pytań do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości to nic innego jak represja, która ma wśród innych sędziów wywołać odpowiedni efekt. Modne stało się ostatnio określenie „efekt mrożący”, ale powiedzmy wprost, że chodzi o zwykle zastraszanie. Inni być może zastanowią się, czy warto narażać się władzy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej