Sprawna machina wyborcza PiS kilkakrotnie się zacięła w zeszłym tygodniu. Za pierwszym razem, gdy zapadł wyrok sądu apelacyjnego w sprawie wypowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego. A potem miały miejsce kolejne decyzje Naczelnego Sądu Administracyjnego, które blokują rewolucję kadrową w Sądzie Najwyższym.

Jednak za najgroźniejsze wydarzenie obóz PiS uznaje film „Kler” Wojciecha Smarzowskiego. Z poprzednich kampanii wiemy, że niektóre zjawiska czy akcje społeczne mogą mieć na notowania władzy wpływ bardziej destrukcyjny niż działania opozycji. Niewykluczone więc, że Jarosław Kaczyński ogłosi wkrótce, iż premiera tego obrazu akurat w samym środku kampanii wyborczej jest efektem spisku elit III RP.

Abp Głódź i o. Rydzyk na pewno rozpoznali się w tym filmie

Dzieło Smarzowskiego uderza w partię rządzącą na kilku poziomach. Oglądając „Kler” – oczywiście film pełen przerysowań i karykaturalnych postaci – widzowie sprawnie odnajdują pierwowzory występujących tam hierarchów, bliskich PiS. Czyż abp Mordowicz nie ma jakichś wspólnych cech z abp. Sławojem Leszkiem Głódziem, wielkim zwolennikiem partii rządzącej, który ma w tejże partii wielkie wpływy? Wystarczy przeczytać w „Newsweeku” tekst o relacjach panujących w Bobrówce, gdzie arcybiskup ma swoją letnią rezydencję. Ten hierarcha uwielbia wystawne życie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej