Jeszcze trzy lata temu Turcja ostro protestowała przeciw sposobowi traktowania przez Chiny żyjącej w Sinkiangu ujgurskiej mniejszości, muzułmańskiej i spokrewnionej z Turkami etnicznie. Ankara udzieliła schronienia tysiącowi Ujgurów, którzy uciekli do Tajlandii; nad przydzielonymi im w Anatolii domami powiewała znienawidzona przez Pekin flaga Islamskiego Ruchu Wschodniego Turkiestanu – taka sama jak turecka, lecz błękitna, nie czerwona.

Chiny robią jednak wszystko, by Sinkiang nie był Turkiestanem.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej