Choć UE daje bardzo realne pieniądze, dzięki czemu Polska wygląda tak, że prezydent może być z niej dumny (jak tylko nieco wstanie z kolan i rozejrzy się wokół), to Europa jest rzeczywiście wspólnotą wyimaginowaną, w równym zresztą stopniu jak Polska, USA, Izrael czy chrześcijaństwo.

Europa jest ciągłą imaginacją na temat dobrobytu, solidarności, potęgi, opieki socjalnej, wolności. W jednych krajach to marzenie staje się realne, inne kraje (konkretnie dwa) wolą sobie imaginować własne wspólnoty. Wyimaginowana Polska to oczywiście kraina PiS, biskupów, Matki Boskiej i „żołnierzy wyklętych”, którzy z ułańską fantazją szarżowali na wrogów, by Polska stała się wielka, co, niestety, udało się osiągnąć dopiero Jarosławowi Kaczyńskiemu zwycięzcy. Prezes pisze właśnie nową historię Polski, więc niedługo będziemy znali siłę jego imaginacji.

Wyimaginowaną wspólnotą było niewątpliwie chrześcijaństwo. Państwo Boże to wspólnota duchowa ludzi przepełnionych wiarą, nadzieją i miłością, prowadzona przez potężniejącą instytucję Kościoła. Gdyby nie wiara w tę wspólnotę i praca na jej rzecz, to zapewne przestałaby istnieć. Ale ma się dobrze. Nawet jeśli nie wszyscy mają ochotę brać udział w tej imaginacji, wierze i pracy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej