Wszczęcie przez Parlament Europejski postępowania z art. 7 wobec Węgier wieńczy ewolucję Viktora Orbána i jego partii Fidesz, która zadebiutowała pod koniec lat 80. jako ugrupowanie proeuropejskie i liberalne.

„Droga Fideszu od wartości liberalnych do prawicowych była jednocześnie drogą od dyskursu politycznego opartego na racjonalnych argumentach do populizmu” – pisze Bálint Magyar, socjolog i ekonomista, były minister edukacji i lider partii liberalnej, w książce pt. „Węgry. Anatomia państwa mafijnego”. Jej polskie wydanie zostało opatrzone podtytułem: „Czy taka przyszłość czeka Polskę?”. Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie.

Kiedy jest szansa, trzeba zabić rywala

Fidesz został założony w 1988 r. jako opozycyjna organizacja młodzieżowa. Viktor Orbán, który stanął na jej czele, był sprawnym organizatorem i politykiem, ale dopiero w połowie lat 90. zdobył w partii pozycję niekwestionowanego lidera. Eliminował z kierownictwa konkurentów i decydował o ewolucji Fideszu. Z programu partii zniknęło słowo „liberalny”, a pojawiło się „narodowy”. Orbán i Fidesz we wczesnych latach 90. przypominali Nowoczesną Ryszarda Petru na początku jej działania. Dziś są bardziej radykalnie prawicowi i populistyczni niż PiS.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej