Wyobraźmy sobie przez chwilę, że Robert Biedroń, Barbara Nowacka, Paulina Piechna-Więckiewicz, a także aktywiści różnych ruchów społecznych, Partia Razem, SLD tworzą nowy, wyraźnie lewicowy ruch społeczny. Political fiction? W Polsce niestety tak. Ale gdyby się na chwilę oderwać od polskiej piaskownicy politycznej, nie ma wątpliwości, że w większości krajów o dojrzałych demokracjach taka koalicja byłaby możliwa i oczywista, zwłaszcza że prawie nie ma między nimi różnic programowych, a w każdym razie są mniejsze niż między lewicą a prawicową PO, zaś głównym celem jest odsunięcie PiS od władzy.

Marzy mi się taka utopia

Dlaczego to, co gdzie indziej byłoby możliwe, w Polsce jest utopią? To, co dzieli, poza historią, to głównie osobiste ambicje liderów i liderek, nie zaś – jak twierdzą – skuteczna strategia polityczna. Nie ma bowiem skuteczniejszej strategii niż współpraca i stworzenie lewicowego bloku politycznego, który miałby, ostrożnie licząc, 15 proc. poparcia, a może znacznie więcej, gdyż Platformie raczej nie uda się przebić szklanego sufitu 25 proc. Dzięki temu pozyskanie głosów tych, którzy „nie mają na kogo głosować”, byłoby bardzo realne.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej