Już wszystkie główne partie (poza Kukiz’15) pokazały się na przedwyborczym wybiegu. Wtargnął też na niego prezydent Słupska Robert Biedroń. Wprawdzie jego propozycja wykracza poza horyzont wyborów samorządowych, ale już teraz może trochę namieszać w obozie demokratycznym.

Partie czy koalicje przedstawiły swoje propozycje obywatelom, które – trzeba przyznać – trzymały poziom. Na pewno wyższy niż codzienna młócka polityczna. Na szczegółową ocenę tych kierunkowych, więc dość ogólnych deklaracji przedwyborczych przyjdzie czas, gdy przybędzie konkretów.

Konkrety mamy już za to w kampaniach prezydenckich. Gdy w Warszawie Patryk Jaki (PiS i partia Ziobry) proponuje warszawiakom 19. dzielnicę – „dzielnicę Przyszłość” – widać, że to wydmuszka i chwyt PR-owy. Ale gdy jego główny rywal Rafał Trzaskowski (PO) mówi, jak chce uzdrawiać zabagnione przez minister Zalewską szkolnictwo – to nad tymi propozycjami warto się głębiej zastanowić, np. jak zatrzymać nauczycieli przeganianych ze szkół pisowską „deformą”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej