Zostały oplute i poturbowane, spadły na nie kopniaki i uderzenia pięściami. Wyrywano im transparent, na którym napisały „Faszyzm stop”. Deptano dłonie. Usłyszały, że są kurwami, sukami, lachociągami, zdrajcami, lewackimi ścierwami i ubecją. I że mają wypierdalać. Siłą zniesiono je z ulicy. Jedną z nich po drodze upuszczono – straciła przytomność, a rozbitą głowę musiało opatrzyć pogotowie. Obdukcje lekarskie wyliczają siniaki na rękach, nogach, twarzach i plecach. Całe zdarzenie – protest 13 kobiet, które stanęły na drodze Marszu Niepodległości, i agresywna odpowiedź jego uczestników – jest udokumentowane na nagraniu. Widać na nim doskonale, jak domorośli duchowi potomkowie husarzy spod Wiednia, którzy przeszli ulicami Warszawy, by zademonstrować swój patriotyzm, rozumieją rycerskość, a także wolność słowa i zgromadzeń.

Dziesięć miesięcy później, 10 września, warszawska prokuratura umorzyła postępowanie przeciwko organizatorom demonstracji narodowców, czyli stowarzyszeniu Marsz Niepodległości, w sprawie pobicia, naruszenia nietykalności cielesnej i znieważenia. Prokurator Magdalena Kołodziej (ta sama, która zdecydowała o odmowie podjęcia śledztwa w sprawie niewydawania przez Kancelarię Sejmu jednorazowych wejściówek dla dziennikarzy podczas protestu niepełnosprawnych) uznała, że pobicie kobiet podczas Marszu Niepodległości nie naruszyło interesu społecznego. Narodowcy, kopiąc protestujące w nerki i nazywając je „ubeckimi kurwami”, tylko „okazywali niezadowolenie, że znalazły się one na trasie ich przemarszu”. Popychanie i plucie, czytamy w uzasadnieniu, „oceniane obiektywnie wskazują na to, że nie były one objęte umyślnością”. „Lachociągi” i „suki” to najwyraźniej po prostu stały repertuar wykrzykiwanych na demonstracjach haseł, obok „białej siły” i „raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”. A dziarscy chłopcy w koszulkach z "żołnierzami wyklętymi" po prostu machali nogami i tak jakoś przypadkiem ich stopy uderzały w siedzące na jezdni kobiety.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej