„Zbyt wielu dziennikarzy pracujących dla TVP pomyliło role – stali się stroną w walce politycznej, światopoglądowej i kulturowej i tym samym utracili wiarygodność” – to fragment oświadczenia Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich opublikowanego w listopadzie 2015 r., krótko po wygranych przez PiS wyborach. Miało ono uzasadniać dopiero zaczynające się kadrowe czystki w mediach publicznych.

Pod oświadczeniem podpisała się m.in. Agata Ławniczak, była dziennikarka telewizyjna, doradczyni wojewody wielkopolskiego z ramienia PiS. Cztery miesiące później sama została szefową poznańskiej TVP. Mylenie ról już jej nie przeszkadzało, a jej podwładni naprawdę stali się stroną w walce.

Telewizja publiczna w Poznaniu informacje zastąpiła propagandą - wychwala rządzących i zwalcza opozycję. Pod tym względem nie różni się od innych ośrodków regionalnych i ogólnopolskich anten TVP. Tym, co wyróżnia poznański ośrodek na tle pozostałych, jest szczególne zaangażowanie w walkę światopoglądową i kulturową. Telewizja pod wodzą Ławniczak ma misję: bronić Poznania przed „ofensywą ideologiczną” i „lewicowym eksperymentem społecznym”. Bo półmilionowym miastem od czterech lat rządzi Jacek Jaśkowiak, były działacz ruchów miejskich, zapalony rowerzysta, uczestnik Marszów Równości (w tym roku objął marsz patronatem), zwolennik rozdziału Kościoła od państwa i przyjmowania uchodźców, finansujący z miejskiej kasy zabiegi in vitro, skonfliktowany z kibolami Lecha Poznań, którzy z trybun nazywają go „tęczowym Jacusiem”.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej