Powołani przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę rzecznicy dyscyplinarni zarządzili w całym kraju przegląd spraw dyscyplinarnych przeciwko sędziom z ostatnich 10 lat. Szczególnie interesują ich te, które umorzono lub w sprawie których odmówiono wszczęcia postępowania. Po co? Oficjalnie nikt tego nie wie.

Krakowscy sędziowie nie mają jednak wątpliwości. – Władza zarzuca sieć, a nuż trafi się jakiś sędzia, wokół którego będzie można rozpętać nagonkę – słyszymy.

Nasi rozmówcy mówią o nowej fazie walki z przeciwnikami forsowanych przez PiS zmian w sądownictwie. A kwerenda to przygotowanie przedpola dla stworzonej przez PiS Izby Dyscyplinarnej SN, czyli bata, którym Ziobro będzie smagał niepokornych sędziów. Resort sprawiedliwości zarzeka się, że z akcją nie ma nic wspólnego, bo „rzecznicy dyscyplinarni są niezależni w sprawowanej funkcji”, ale nie kryje satysfakcji. Bo przełamuje „źle pojętą korporacyjną solidarność sędziów”, która „uniemożliwia sprawiedliwe osądzenie patologii”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej