Ten sam dzień. Niemal ta sama godzina. Obrazy do zapamiętania. Do przemyślenia. Rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych w Gdańsku i pogrzeb Johna McCaina na Kapitolu w Waszyngtonie. Podzielona Polska i podzielona Ameryka. A jednak, jak w popularnej grze „znajdź różnice”, różnice są przejmujące.

Na Kapitolu staje Joe Biden, były wiceprezydent Stanów Zjednoczonych. I mówi: „Jestem demokratą. Kocham Johna McCaina”. Dla niezorientowanych: McCain był republikaninem, w kampanii w 2008 roku starł się w wyborach z Barackiem Obamą. Biden był Obamy kandydatem na wiceprezydenta. Kampania nie była łatwa jak to kampania, ale mimo wszystko to, co po niej pozostało, nie zdewastowało przyjaźni, nie unieważniło wzajemnego szacunku.

W Gdańsku zrywane są portrety Lecha Wałęsy. Ten sam dzień. Niemal ta sama godzina. A prezydent Polski wygłasza przemówienie, które zamiast łączyć, jeszcze bardziej dzieli.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej