Niektóre sądy też nie widzą żadnego problemu. Stoją na straży wolności słowa? Nie sądzę. Ignorancja? Być może. Normalizacja? W jakimś stopniu. A może sposób na walkę z przeciwnikiem politycznym?

Oto przypadek, który mną wstrząs-nął: pewna pani dostawała ohydne wpisy na forum internetowym szeroko dostępnym mieszkańcom miasta, którego była i jest radną. Były nie tylko obraźliwe i wyrażały „uczucia i oceny” pewnego pana, „szanowanego” przedsiębiorcy z miasta, gdzie rzecz się działa, ale i pełne fałszywych oskarżeń i pomówień.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej