W dramatycznie eskalującym dyplomatycznym konflikcie amerykańsko-tureckim pierwszą ofiarą stała się turecka waluta, która po ogłoszeniu przez prezydenta Donalda Trumpa podniesienia taryf na turecką stal i aluminium w jeden dzień straciła 16 proc. wartości.

Odwetowe taryfy na amerykańskie samochody i alkohol, na których Ankara, jak oświadczyła, spodziewa się zarobić ponad 0,5 mld dol. rocznie, niewiele tu pomogą – Turków na takie luksusy niebawem może po prostu nie stać.

Ważniejsze okazały się deklaracje solidarnościowe włoskiego ministra finansów i kanclerz Angeli Merkel, która stwierdziła, że „silna turecka gospodarka jest w niemieckim interesie”, ale dopiero słowa emira Kataru, który zapowiedział inwestycje i kredyty w Turcji na sumę 15 mld dolarów, sprawiły, że kurs liry wręcz podniósł się o 5 proc.

W międzyczasie Turcja podjęła inne kroki odwetowe. Prezydent Recep Tayyip Erdogan zapowiedział, że kraj będzie bojkotował amerykańską elektronikę i przerzuci się z iPhone’ów na Samsungi, a docelowo – na tureckie Venus Vestele.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej