Śledzący warszawską kampanię wyborczą na pewno kojarzą Dariusza Mateckiego. To vloger, czyli autor internetowych relacji wideo, który nieustannie podąża za Patrykiem Jakim - kandydatem PiS na prezydenta Warszawy.

Matecki swoich poglądów nie kryje. Za wszelkie zło obwinia opozycję, sięgając nawet po motywy antysemickie. Kandydującemu w warszawskich wyborach Janowi Śpiewakowi wytykał żydowskie pochodzenie.

PiS i Jakiego natomiast wychwala. Widać tu konflikt interesów. Dziennikarz Jan Kunert ujawnił, że Matecki, gdy swoimi produkcjami wspierał kandydata tzw. zjednoczonej prawicy, był pracownikiem Ministerstwa Sprawiedliwości - a Patryk Jaki jest nadal wiceszefem tego resortu.

Vloger twierdzi, że nic złego się nie stało, bo był na urlopie. Jak to się ma jednak do standardu apolityczności pracowników administracji rządowej? Ministerstwo tego nie wyjaśnia. Zapewnia jedynie, że współpraca z Mateckim została już zakończona.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej