Przyjaciel. Lubiła powtarzać za Elzenbergiem, że przyjaźń to „radość z cudzego istnienia” lub za Arystotelesem, że „miłość jest zaledwie namiętnością, przyjaźń – trwałą dyspozycją”. Miłość się pojawia (i znika), przyjaźń trwa.

Bez przyjaźni życie pozbawione jest sensu i smaku, co nie znaczy, że życie ludzi samotnych jest nic niewarte, bo przyjaźnić się można (i trzeba) z samym sobą. Sokrates dowodził, że nie ma gorszej rzeczy niż brak takiej przyjaźni. Lepiej być skłóconym ze wszystkimi niż z tym jednym (w nas), z którym powinny nas łączyć naprawdę dobre relacje. Zbrodniarz, człowiek podły, cynik mają się źle: no bo jak żyć ze zbrodniarzem, człowiekiem podłym czy cynikiem w sobie?

W Platońskiej „Uczcie” przyjaźń przybiera wiele postaci; jest przyjaźń partnerska, oparta na podobnych zainteresowaniach i charakterze; perfekcjonistyczna, między mistrzem i uczniem, z których jeden doskonali drugiego; żywiołowa, która łączy przeciwieństwa, wreszcie „owocowa” czyli oparta na przekonaniu, że przyjaciel jest drugą połową jabłuszka, które, niegdyś podzielone, znajduje w przyjaźni swoje dopełnienie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej