Przyjaciel. Lubiła powtarzać za Elzenbergiem, że przyjaźń to „radość z cudzego istnienia” lub za Arystotelesem, że „miłość jest zaledwie namiętnością, przyjaźń – trwałą dyspozycją”. Miłość się pojawia (i znika), przyjaźń trwa.

Bez przyjaźni życie pozbawione jest sensu i smaku, co nie znaczy, że życie ludzi samotnych jest nic niewarte, bo przyjaźnić się można (i trzeba) z samym sobą. Sokrates dowodził, że nie ma gorszej rzeczy niż brak takiej przyjaźni. Lepiej być skłóconym ze wszystkimi niż z tym jednym (w nas), z którym powinny nas łączyć naprawdę dobre relacje.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej