Co dla Was znaczyła Kora? Macie jakieś związane z nią wspomnienia i chcecie się nimi podzielić? Piszcie do nas: listy@wysokieobcasy.pl

Najbardziej na świecie marzyłam, by poznać Korę. Nie „poznać” w sensie „spotkać”, tylko znać ją, przyjaźnić się, mieć ją choć trochę na wyłączność, nauczyć się od niej więcej niż przez osmozę z głośników i telewizora. To była osoba, która stawiała słupy w moim życiu. Od zawsze.

CZYTAJ TAKŻE >> Nie żyje Kora. Wybitna artystka, była wokalistka Maanamu zmarła po długiej walce z chorobą. Miała 67 lat

Pierwsza sytuacja jest taka: mam jakieś cztery lata i właśnie mam iść spać. Nie chcę, bo jest wcześnie. W kiszkowatej na 1,5 metra kuchni, na stole, siedzi moja siostra Iza z koleżanką Aliną. Założyły nogi na szafki kuchenne, kiwają się, splatają ramionami i wyśpiewują „Chcę ci powiedzieć cooooooś, chcę ci powiedzieć szybko, chcę ci powiedzieć cooooś, chcę być przy tobie blisko”. Mają dobre kilkanaście lat – Iza jest ode mnie o 13 lat starsza – a ja jestem nimi zafascynowana. Ta piosenka o dziewczynie, która wie, czego chce, albo raz wie jedno, potem drugie, chce żyć według własnych reguł, gra mi w głowie od tamtej pory. W swojej pacholęcości oczywiście nie rozumiałam detali i kontekstów, ale czułam, że Iza z koleżanką mogą robić to, na co mają ochotę (trzymają nogi na szafkach!), bo wiedzą, czego chcą, a ta pani im o tym śpiewa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej