Tak, w pewnym wąskim zakresie spraw przestaliśmy być w Unii. Chodzi o Europejski Nakaz Aresztowania - obowiązujący w UE mechanizm, który pozwala na szybkie zatrzymywanie i wydawanie przestępców ukrywających się w innych krajach członkowskich. W ten sposób nasz wymiar sprawiedliwości zamierzał ściągnąć do Polski podejrzanego m.in. o przynależność do zorganizowanej grupy przestępczej Artura C., który ukrywał się w Irlandii i tam został zatrzymany. Sędzia Aileen Donnelly wstrzymała jednak jego deportację, tłumacząc, że po przeforsowaniu przez rząd PiS dewastujących praworządność zmian w sądownictwie, nie było gwarancji, iż C. będzie miał w Polsce uczciwy proces. I postanowiła zapytać o to Trybunał Sprawiedliwości UE.

Jego sędziowie błyskawicznie pochylili się nad sprawą i po miesiącu orzekli, że sąd rozpatrujący wniosek o ekstradycję będzie mógł – po zapoznaniu się ze stanem sądownictwa w Polsce i przeanalizowaniu konkretnej sprawy – sam stwierdzić, czy stojący przed nim człowiek może być wydany polskim władzom, czy też, w związku z możliwym naruszeniem jego fundamentalnego prawa do uczciwego procesu, wydany im być nie może. Trybunał orzeka o tym w sposób ogólny, nie podaje sztywnych kryteriów, oceny musi dokonać dany sąd.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej