Biedaczek chyba nawet nie zdawał sobie sprawy, że tą wypowiedzią zdemaskował antykonstytucyjny charakter zmian wprowadzanych przez PiS w sądownictwie.

Do tej pory wydawało się oczywiste, że sędziowie mają kierować się prawem i opartym na nim poczuciem sprawiedliwości. Przynależność narodowa czy obywatelstwo stron sporu nie powinny odgrywać roli. Jeśli jednak sądy mają pełnić „służebną rolę wobec narodu”, to jak mają orzekać w sprawach, w których jedną ze stron jest człowiek spoza wspólnoty narodowej?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej