Tzw. Trybunał Konstytucyjny przyzwyczaił nas już do tego, że w sporach między wszechwładzą PiS a prawami obywateli, kompetencjami sądów a treściami konstytucyjnymi zawsze staje po stronie PiS i – odwracając tradycyjne rozumienie roli sądu konstytucyjnego, będącego obrońcą konstytucyjnych treści przed zakusami polityków – broni antykonstytucyjnej rewolucji PiS. Nigdy jednak nie uczynił tego tak ostentacyjnie jak w rozstrzygnięciu z 17 lipca. Trybunał znów okazał się wiernym sprzymierzeńcem partii.

Pozostało 90% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej