Z Wadowic donoszą, że doszło tam do profanacji – otóż jedna z mieszkanek wezwała policję do tortu z papieskim wizerunkiem krojonego nożem przez panią wiceburmistrz. Obywatelka uznała, że nożem papieża kroić nie można.

Ciekawe swoją drogą, czym można kroić wizerunek, żeby nie narazić się na zarzut profanacji. Czy gdyby kroić go widelcem, kropidłem, dziubać drewnianą łyżką bądź rozdrapywać rękami, to ciężar winy byłby mniejszy? Śmiem wątpić. Może obywatelka uznała, że jest to symboliczny atak na świętość?

Policja prowadzi czynności sprawdzające i choć odmawia wszczęcia dochodzenia, pytania pozostają. Skoro bowiem uczucia religijne szarga rocznicowy tort papieski z 200 jaj (masa truskawkowa przełożona biszkoptem), znak to niechybny, że za zniewagę może być poczytane już wszystko.

No, prawie wszystko – pogańskie rytuały narodowców na Jasnej Górze jakoś za profanację uznawane nie są. Pewnie dlatego, że przybity jest na nich kościelny imprimatur.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej