Pan premier zawierzył nasz kraj Czarnej Madonnie. Ostatnio zrobił to też minister zdrowia w sprawie zdrowia i kilku innych ministrów w swoich sprawach, ale czym jest zawierzenie jakiegoś tam ministra w porównaniu z zawierzeniem Wielkiego Premiera?

Dopiero teraz zawierzenie jest solidne i skuteczne. Z okazji tego aktu pan premier wraz z licznymi ministrami i hierarchami oddał się śpiewom i tańcom, co przypominało nieco pogańską Noc Kupały lub pląsy wokół Światowida.

Nie wiem, jaki interes ma w tym „zawierzaniu” Matka Boska, która od wielu już lat nosi tytuł Królowej Polski. Zapewne jednak jest to funkcja dość niestabilna i mało wiarygodna, bo co jakiś czas trzeba ją wzmacniać kolejnymi zawierzeniami, a także święcić, co się da, żeby Polski pod jej panowaniem złe nie wzięło, a hierarchowie mieli z czego żyć. Święci się – jak wiadomo – autostrady, budynki, święci się samochody, „orliki”, przedszkola, pomieszczenia sejmowe, stadiony i korporacje.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej