Gen. Andrzejczak bardzo dobrze dowodził IV i V zmianą w Afganistanie. Dla niego wielu amerykańskich i europejskich dowódców to przyjaciele i towarzysze broni. Niewielu już takich po czystkach Antoniego Macierewicza zostało. Zna świetnie język angielski, co nie było preferowane za poprzedniego ministra obawiającego się ponadnarodowego spisku generałów. Kilkakrotnie pojawiały się zresztą pogłoski, że generał odejdzie albo zostanie odwołany z armii.

W ostatnim czasie gen. Andrzejczak dowodził 12 dywizją zmechanizowaną, przekształcając ją, podobnie jak 17 brygadę, w jednostkę dowodzoną cyfrowo. Zwykł mawiać: "Nie będę w czasie wojny latał po okopach jak idiota z ryzami papieru". Dlatego w dowodzeniu wykorzystuje komputery.

Podczas ostatnich nieudanych ćwiczeń Dragon 2017 nie zawahał się skrytykować archaicznego systemu szkolenia oraz tego, że zabrakło mundurów dla rezerwistów. Stwierdził, że wyposażenie naszych żołnierzy rezerwy w blaszane hełmy i stare kamizelki jest nieeleganckie i kompromituje siły zbrojne.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej