To nie jest studio pomeczowe, program z piłkarskimi analizami. To serial, który może miał rozładowywać emocje, ale wyszedł festiwal żenady oraz flagowy przykład, jak w XXI wieku nie robić programu o piłce nożnej. W „Trzeciej połowie” mężczyźni to wojownicy, których świętym prawem jest oglądanie meczu, a kobiety są po to, by nie przeszkadzać mężczyznom i ich nie denerwować.

Sama TVP opisała program na poziomie rubasznych żartów wujka z wąsem: „ Trzecia połowa – informuje strona internetowa rządowej telewizji – to serial komediowy o męskim świecie bohaterów, których największą pasją jest piłka nożna i kibicowanie ukochanemu zespołowi. Na co dzień zakochani w swoich partnerkach, ciężko pracujący, zmagający się z życiowymi problemami, raz w tygodniu stają się prawdziwymi wojownikami. Stosując przeróżne fortele, wyrywają się z domu, żeby w pobliskim pubie wspólnie obejrzeć mecz”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej