Premier Mateusz Morawiecki rozwija skrzydła. Na "dobry start" jego wyścigu o posadę delfina w szkołach pojawiły się ulotki z uśmiechniętym premierem w otoczeniu szkrabów. Od 1 września każde dziecko do 20. roku życia dostanie 300 zł na ołówki, tornister i zeszyty.

Kiedyś dobra pani Beata Szydło dała 500 zł, a teraz dobry pan Mateusz Morawiecki dokłada 300, żeby się utrwalić w pamięci rodziców i ich pociech. Nieważne, że na terenie szkół nie można agitować – władza ustala nowe porządki na arenie międzynarodowej i w Polsce. Rodzice mają wiedzieć, na kogo głosować w wyborach samorządowych, a taką sumkę każdy chętnie przytuli.

Rozwijanie skrzydeł premier zaczął od słynnego wystąpienia w Sejmie, gdzie żarliwą obroną Elżbiety Rafalskiej i Beaty Szydło wprawił w zdumienie swoich konkurentów partyjnych.

Na spotkaniu z Klubami „Gazety Polskiej” w Spale zobaczył prawdziwą elitę. Mówił o tym, jak to PiS jest atakowany na arenie międzynarodowej za walkę o dobre imię Polski, honor przodków i walkę o prawdę historyczną.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej