Publicyści związani z władzą popadli w dygot. „Niebezpieczne referendum” – pisze we wstępniaku „Sieci” redaktor naczelny Jacek Karnowski. „Recepta na porażkę” – wtóruje mu w „Do Rzeczy” szef pisma Paweł Lisicki.

Karnowski chłodno zauważa: ”Prezydent wie, że referendum zostanie uznane za sukces lub klęskę w zależności od frekwencji. Wynik w okolicach 25-30 proc. należałoby uznać za duże osiągnięcie, tym bardziej że nie widać sił, które byłyby chętne do wypruwania sobie żył dla tej sprawy”.

Natomiast konkluzja brzmi jak groźba, w dodatku formułowana przez samego prezesa za pośrednictwem Karnowskiego: „Niewykluczone, że nieudane referendum zaważy na szansach prezydenta na reelekcję. Stawka jest więc duża. Chyba za duża, biorąc pod uwagę możliwe zyski”.

Lisicki przyznaje otwarcie: „Nie rozumiem. Nie rozumiem i już.(...) Gorzej. Z każdym kolejnym krokiem głowy państwa rozumiem jeszcze mniej. Dlaczego prezydent aż tak bardzo upiera się przy tym pomyśle?”. Naczelny „Do Rzeczy” nie widzi politycznych pożytków z referendum, dostrzega wyłącznie negatywne skutki: „jakby prezydent uparł się, żeby samemu zakwestionować własną pozycję i przy okazji, bo taki będzie konieczny efekt, osłabić pozycję PiS”.

To jeden z tekstów, do których dostęp mają tylko nasi stali Czytelnicy

Twoje sprawy, nasza praca. Subskrybuj za pół ceny i czytaj Wyborcza.pl

Wyborcza.pl to dziennikarze w całej Polsce. Piszemy o tym, co ważne dla Ciebie, Twojej okolicy, Polski i świata. Zyskaj dostęp do tej codziennej porcji niezbędnych informacji.