Jako wydawca programów Moniki Olejnik w latach 2010-16 brałem udział w tej fatalnej wpadce: we wrześniu 2015 r. do postu o wystąpieniu Andrzeja Dudy w Londynie dołączyliśmy zdjęcie, o którym nie wiedzieliśmy, że jest fotomontażem: do zdjęcia norweskiego, prawicowego terrorysty ktoś wkleił twarz prezydenta Dudy.

Gdy internauci zwrócili na to uwagę, post ze zdjęciem został usunięty, a redaktor Olejnik opublikowała przeprosiny: „Przepraszam za pierwsze zdjęcie, które było fejkiem. Niestety, to jedno z pierwszych zdjęć, które pojawia się, gdy wpisze się Andrzej Duda w wyszukiwarkę. Tylko w chorej głowie mógł powstać pomysł na taki fotomontaż”.

Prawica przeprosin oraz wyjaśnienia nie zauważyła i przez wiele dni Monika Olejnik była obrażana i oskarżana o celowe działanie. „Chamski i prymitywny wpis” – grzmiał portal Stefczyk.info. „Chore głowy zdecydowanie powinny zaprzestać rozkręcania spirali nienawiści wobec prezydenta Andrzeja Dudy” – pisało wPolityce.pl. „Skandal!” – wtórowała "Fronda". Duża część głosów z tego czasu nie nadaje się do przytoczenia.

To jeden z tekstów, do których dostęp mają tylko nasi stali Czytelnicy

Twoje sprawy, nasza praca. Subskrybuj za pół ceny i czytaj Wyborcza.pl

Wyborcza.pl to dziennikarze w całej Polsce. Piszemy o tym, co ważne dla Ciebie, Twojej okolicy, Polski i świata. Zyskaj dostęp do tej codziennej porcji niezbędnych informacji.