Każdy z nas bywa zły, nieszczery, oportunistyczny, cyniczny, pyszny. Niektórzy z nas bywają okrutni, nienawistni, służalczy, wstrętni dla innych.

Jednak partii PiS udało się znaleźć ludzi, u których te przymioty występują w zupełnie nienaturalnym natężeniu i wyrafinowaniu. Można by nawet rzec – szatańskim.

Przyszło mi to do głowy 4 czerwca, w rocznicę jednego z najbardziej niezwykłych dni w moim życiu i w historii Polski, gdy słuchałam o „zdradzie i zmowie elit” w partyjnej telewizji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej