We wtorek komisarz ds. budżetu Günther Oettinger powiedział niemieckiej rozgłośni Deutsche Welle, że reakcja rynków finansowych będzie dla włoskich wyborców sygnałem, jak głosować w kolejnych wyborach.

Rynki finansowe rzeczywiście negatywnie oceniają populistyczną koalicję Ruchu 5 Gwiazd i Ligi, która ma większość w obecnym parlamencie i szansę na jej powiększenie w przyspieszonych wyborach.

Od początku maja oprocentowanie włoskiego długu wzrosło o ponad 1 punkt procentowy, co teoretycznie oznacza, że w przyszłości na obsługę długu rząd będzie musiał wydać jakieś 20 mld euro więcej. Ten wzrost oprocentowania i tak jest na razie niewielki, gdyż dużą część długu finansuje Europejski Bank Centralny.

Przy negatywnym scenariuszu oprocentowanie będzie jednak rosło i Włosi zauważą to we własnych portfelach. To miał na myśli Oettinger, wypowiadając się o sytuacji na Półwyspie Apenińskim. Trudno mu zarzucić brak logiki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej