Przemówienia premiera mają unikalną stylistykę znaną z czasów „stal się leje, moc truchleje”, skąpane są w kaskadach patetycznych i patriotycznych tautologii. O tym, że premier ma pewne problemy z faktografią, wiedzieliśmy już od czasu marcowej konferencji w Monachium, podczas której oskarżył Żydów o współsprawstwo Holocaustu. Upewniliśmy się po majowym spotkaniu z premierem Viktorem Orbanem, gdy głosił, że Zachód nie rozumie Polski i Węgier, bo nie przeżył komunizmu oraz I i II wojny światowej.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej