Wywiad pierwotnie ukazał się w "Gazecie Wyborczej" nr 264, wydanie z dnia 13.11.2000.

Jarosław Kurski: Bez przerwy zapowiada pan zaostrzenie polityki karnej, "zajadłą walkę z mordercami, złodziejami i gwałcicielami". Ale co konkretnego pan zrobił?

Lech Kaczyński: Przygotowane zostały w ekspresowym tempie zmiany w prawie karnym, następne są w przygotowaniu. Udało się, co nie było łatwe, powołać komisję ekspertów, która intensywnie pracuje. Wydano wiele instrukcji dla prokuratury z myślą o zmianie praktyki organów ścigania. Wykorzystujemy instytucję nadzoru dla wywierania nieustannego nacisku na zaostrzenie działań prokuratury. Ster został przestawiony, choć oczywiście przed okrętem jeszcze długa droga.

Prowadzi pan politykę ręcznego sterowania prokuraturą.

- Tak. Z rozmysłem. I nadal będę to robił, póki będą się zdarzać absurdy, póty nie nastąpi zmiana filozofii działania prokuratorów.

Wielokrotnie mówiłem, że moim głównym celem jest ochrona jednostki ludzkiej. Bandyta kopnął studenta ze skutkiem niemal śmiertelnym - zmiażdżył mu jedyną czynną nerkę. Studenta uratował przeszczep. A prokurator żąda dwóch lat pozbawienia wolności, i to w zawieszeniu! Po mojej interwencji prokurator rejonowy się przestraszył i zażądał trzech lat. A sąd te trzy lata zasądził. Teraz prokurator zaczął pisać apelację - domaga się wyższej kary, choć sąd uwzględnił jego żądanie w całości.

Wzbudza pan strach u podwładnych.

- Nie chodzi o strach, ale o zrozumienie, że trzeba zmienić postawę, system wartości. Katowania ludzi, pobić ze skutkiem śmiertelnym, gwałtów nie wolno traktować jak wydarzeń banalnych, niezasługujących nawet na areszt. Nie wolno też lekceważyć drobniejszych przestępstw, jeśli godzą w godność, nietykalność czy spokój zwykłych ludzi.

Chce pan powiedzieć, że taka jest powszechna praktyka sądów?

- W przeciętnej sprawie gospodarczej polegającej na wyłudzeniu czy naruszeniu ustawy o znakach towarowych zastosowanie aresztu tymczasowego jest oczywistością. Natomiast w sprawie o porwanie - uchodzące w wielu krajach za przestępstwo niemal równe zabójstwu - aresztowania się nie stosuje. Te absurdy dowodzą, że w naszym kraju ochrona człowieka została niezwykle zredukowana.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej