3 lipca ok. 40 proc. sędziów Sądu Najwyższego odejdzie na przedwczesną emeryturę (chyba że pokornie poproszą prezydenta Dudę o zgodę na pozostanie, a on ją wyrazi). Zastąpią ich nominaci wyznaczeni przez Krajową Radę Sądownictwa, w której 21 z 25 członków związanych jest z PiS i ministrem Ziobrą. Przerwanie kadencji sędziów to pogwałcenie konstytucji i ostatni akt w dramacie przejmowania przez PiS kontroli nad sądami. Jego wcześniejsze odsłony to podporządkowanie Trybunału Konstytucyjnego, wymiana przez Ziobrę ponad jednej czwartej prezesów sądów, powierzenie mu kontroli nad dyscyplinowaniem sędziów i danie możliwości odkręcania wyroków z ostatnich 20 lat.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej