3 lipca ok. 40 proc. sędziów Sądu Najwyższego odejdzie na przedwczesną emeryturę (chyba że pokornie poproszą prezydenta Dudę o zgodę na pozostanie, a on ją wyrazi). Zastąpią ich nominaci wyznaczeni przez Krajową Radę Sądownictwa, w której 21 z 25 członków związanych jest z PiS i ministrem Ziobrą. Przerwanie kadencji sędziów to pogwałcenie konstytucji i ostatni akt w dramacie przejmowania przez PiS kontroli nad sądami. Jego wcześniejsze odsłony to podporządkowanie Trybunału Konstytucyjnego, wymiana przez Ziobrę ponad jednej czwartej prezesów sądów, powierzenie mu kontroli nad dyscyplinowaniem sędziów i danie możliwości odkręcania wyroków z ostatnich 20 lat.

Niezależne sądy w Polsce nadal nie są przegrane. Wymaga to jednak działania Komisji Europejskiej. Także polska opozycja ma tu niezwykle istotną rolę do odegrania.

Bezprecedensowy po 1989 r. demontaż państwa prawa w Polsce i spowodowany tym chaos prawny w Europie (podważanie wyroków polskich sądów przez sądy europejskie, jak w przypadku Irlandii) można jeszcze powstrzymać dzięki naszej obecności w Unii i Trybunałowi Sprawiedliwości UE. To Trybunał, który orzeka w sprawach dotyczących porządku prawnego Unii i jest tak samo naszym, polskim, Trybunałem jak SN czy Sąd Okręgowy we Wrocławiu. W fundamentalnej kwestii polskiego sądownictwa zastępuje on wygaszony przez PiS Trybunał Konstytucyjny. W normalnych warunkach to nasz TK wyrzuciłby ustawę o SN do kosza, uznając za ewidentnie niekonstytucyjne przepisy o usunięciu sędziów czy skardze nadzwyczajnej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej