Trzy retoryczne filary państwa PiS padły – uczciwość, solidarność i pracowitość. Matki Polki i ich chore dzieci pokazały, że król jest nagi. Wystarczyły dwa dni ich protestu na sejmowym korytarzu

1. Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki, Beata Szydło i wielu innych liderów PiS od ponad dwóch lat przekonują, że wystarczy „nie kraść", by państwo było bogate i sprawiedliwie dzieliło pieniądze obywateli, w tym pomagało najsłabszym. Ale premier ogłosił w piątek w Sejmie, że na podwyższenie świadczeń dla dorosłych niepełnosprawnych nie ma, więc musi najpierw zabrać najbogatszym. Jeszcze niedawno pieniądze były, przez niecały tydzień się zmyły.

W tym roku nie obiecał im więc w zasadzie nic (tzw. mapa drogowa to jakiś wydumany abstrakt), argumentując m.in., że w trakcie roku budżetu się nie zmienia. Jednak pod koniec 2017 roku Sejm znowelizował budżet, by m.in. dać swoim mediom publicznym aż 980 mln zł. To była oczywiście kasa od rządu na rządową propagandę (taką jak np. teraz w sprawie niepełnosprawnych i tego, jak PiS im współczuje).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej