Sobotnia konwencja PiS była sukcesem partii rządzącej. Jarosław Kaczyński pokazał dobrą formę. Głównie mobilizował, trochę pogroził swoim ludziom. Opozycji poświęcił niewiele miejsca. Wystąpili wszyscy czołowi politycy, prezentując swoje pomysły. Doceniono też Antoniego Macierewicza. To był pokaz jedności i siły.

Obraz w mediach i w sieci był następujący – PiS ma masę nowych pomysłów, a PO z Nowoczesną, choć się jednoczą, to brakuje im nośnej idei. SLD z kolei uważa, że jednoczenie opozycji jest bez sensu.

Program kontra „anty-PiS”

Przewaga PiS nad opozycją polega na tym, że potrafi formułować hasła – proste, zapadające w pamięć, chwytliwe dla elektoratu tej partii, idące za ciosem po sukcesie 500+. PO, nawet gdy miała ciekawe pomysły, to tak skomplikowane, że nikt nie potrafi sobie dziś przypomnieć ich treści.

Dlatego, choć wiele krytycznych uwag opozycji pod adresem PiS jest słusznych, partii Kaczyńskiego udało się sobotnią konwencją narzucić tematy dyskusji i uciec do przodu po klęskach związanych z gigantycznymi nagrodami dla ministrów. Jasny przekaz PiS Joachim Brudziński dobrze ujął na Twitterze: „Pokazaliśmy, gdzie nasi poprzednicy marnotrawili dziesiątki miliardów złotych. Z odzyskanych pieniędzy z wyłudzeń i oszustw finansujemy programy społeczne dla Polaków”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej