Przemysław Szubartowicz w Gazeta.pl zażądał rezygnacji z upominania się o prawo do aborcji oraz krytyki Kazimierza Ujazdowskiego, kandydata PO na prezydenta Wrocławia. Bo najważniejsza jest teraz obrona demokracji, wszystko inne trzeba odłożyć na później.

Dlaczego akurat taki apel przyszedł mu do głowy? Dlaczego nie apeluje do szefa PO, by nie wystawiał ludzi, którzy drażnią liberalne centrum i lewicę? Dlaczego milczy o tym, co robi Grzegorz „Sam-Sam” Schetyna, a złości się na tych, którzy krytykują decyzje Schetyny?

Schetyna może wystawić, kogo chce. We Wrocławiu – Ujazdowskiego, w Warszawie – Giertycha, w Krakowie – Dorna. Jego partia, jego decyzja. Być może na te nazwiska – jak pisze Szubartowicz – PO zwabi część wyborców PiS i pisopodobych. Ale odepchnie wyborców, którym nie podoba się autorytarno-konserwatywno-klerykalny populizm.

Dość jest populistycznej, pisowskiej mentalności w Platformie. Widać ją nie tylko w sprawach obyczajowych, ale też np. przy noweli ustawy o IPN.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej