Jednym z „filarów” tzw. p`lanu Morawieckiego ma być reindustrializacja, czyli zwiększenie udziału przemysłu w PKB i zatrudnieniu. Według danych Eurostatu w 2016 r. udział przemysłu w wytwarzaniu wartości dodanej wynosił w Polsce 26,5 proc. i był jednym z najwyższych w Unii Europejskiej. Średnia w Unii to 20 proc. Wysoki udział przemysłu w wytwarzaniu wartości dodanej i PKB nie jest zatem warunkiem koniecznym rozwoju kraju.

„Reindustrializacja” ma m.in. obejmować „odbudowę przemysłu stoczniowego”. Premier Morawiecki zapowiada, że budowane będą statki nowoczesne o wysokiej wartości dodanej. Ma na to konkretny pomysł: państwowe firmy – Polska Żegluga Morska i Polska Żegluga Bałtycka – będą zamawiać w państwowych stoczniach nowoczesne promy pasażerskie. Państwo ma być zatem motorem „reindustrializacji” i odbudowy przemysłu stoczniowego, choć to właśnie ono doprowadziło polskie stocznie do upadku.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej