Sprawa z tablicą jest właściwie drobna. Ale to jednak znamienne, że PiS nie uznał za stosowne, aby sprawę rozstrzygnęło Prezydium Sejmu. Po co, skoro Sejm jest ich? Nikogo o zdanie nie pytano, nawet pytać nie zamierzano – robotnicy przyszli, niemal pod osłoną nocy zawiesili tablicę. Potem ją zasłonili, a PiS sobie odsłonił.

Nie rozumiem, czego się tak w PiS bano, że nie uzgodniono sprawy tablicy z Prezydium Sejmu i Konwentem Seniorów. Sprzeciwu? Być może – bardziej prawdopodobne jest jednak, że w PiS nawet o tym nie pomyślano, bo a władza traktuje Sejm jak prywatny folwark, a na obchody rocznicy smoleńskiej ustanowiła sobie monopol. A dotąd praktyka była inna. Sejm należy do wszystkich, bo wszyscy zostali wybrani wedle takich samych reguł. Każdy poseł jest równy, a każda decyzja – na przykład dotycząca nazwania sali imieniem Józefa Oleksego lub Bronisława Geremka – zapadała kolegialnie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej