Niby banalna wypowiedź, a spowodowała taki hałas, jakby Jurka Owsiaka przyłapano na wyciąganiu drobnych z puszki Wielkiej Orkiestry. „Te pieniądze się im po prostu należały” – to banał, bo wiele razy mieliśmy już wątpliwą przyjemność słuchać Beaty Szydło, która poucza z sejmowej ambony cały świat. Tym razem przesadziła.

Powiedziała Polkom i Polakom, że mają z pogodnym zrozumieniem przyjąć wielotysięczne nagrody, które przyznała sobie i ministrom swojego rządu.

Gorsze świętokradztwo nie mogło paść z jej ust, bo oto prominentna przedstawicielka partii wszystkich świętych – której politycy przez lata przekonywali, że żyją o chlebie i wodzie, a energię do pracy czerpią z miłości ojczyzny – ogłosiła, że za patriotyczną służbę brała duże pieniądze i nikomu nic do tego.

Sondaż dla „Faktów” TVN pokazuje, że Polacy ukarali za to PiS spadkiem notowań aż o 12 pkt proc.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej