Na celowniku właśnie znalazł się WOŚP i Muzeum Historii Żydów Polskich „Polin”. A za chwilę być może urząd Rzecznika Praw Obywatelskich, bo ten uwiera nadzwyczajnie.

Liczba instytucji państwa poddanych kontroli rządzących naprawdę robi wrażenie. PiS ma większość w Sejmie i w Senacie. Wygrali wybory, sprawa oczywista i normalna. Większość powołała rząd i przejęła administrację rządową. Też oczywiste i normalne. Ale za tym przekonaniem, że większość oznacza nieograniczoną władzę, poszedł taran, który zagarniał po kolei przyczółki demokratycznego państwa. Na początek – Trybunał Konstytucyjny, dziś już dokładnie wiadomo dlaczego. Teraz przejęta została Krajowa Rada Sądownictwa, ostatni bastion niezawisłości sędziowskiej. Za chwilę, zgodnie z ustawą, której prezydent nie chciał zatrzymać, przejęty zostanie Sąd Najwyższy. Wcześniej minister sprawiedliwości i prokurator generalny zaczął podporządkowywać sobie sądy powszechne i hurtowo, faksem, w sposób arogancki i z pozycji siły, zwalniać prezesów tychże sądów. W ten sposób wbrew temu, co głosi ministerialna propaganda, zlikwidowany został całkowicie trójpodział władzy. Niezawisłe sądownictwo PiS-owi przeszkadza, i to bardzo. I opór sędziów, którzy nie zgadzają się na demontaż wymiaru sprawiedliwości, doprowadza ich do szału.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej