W sprawach polityki historycznej, relacji z Izraelem i z Żydami, z Ukrainą, a nawet z USA nie będzie powrotu do stanu sprzed 26 stycznia, kiedy to PiS, Kukiz’15 i PSL przegłosowały zmiany ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Zbyt wiele padło słów i przywołano demonów, by uznać, że będzie business as usual. Tym bardziej że na szczytach władzy obowiązuje rozkaz: ani kroku wstecz.

Sytuacji nie naprawi ani nowela zgłoszona przez Platformę Obywatelską (generalnie słuszna, lecz PiS jej oczywiście nie poprze), ani skarga prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego. Andrzej Duda położył nacisk na zapewnienie swobody wypowiedzi (szczególnie świadków Holocaustu), badań naukowych i działalności artystycznej. A także na większą precyzję sformułowań „ukraińscy nacjonaliści” i „Małopolska Wschodnia”. Pominął inne aspekty, w tym fundamentalną kwestię wpisania narodu polskiego jako podmiotu do prawa karnego.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej