Próbuję sobie przypomnieć momenty, w których zgadzałam się z Tomaszem i Karoliną Elbanowskimi. Nie było ich wiele. Spieraliśmy się wielokrotnie o miejsce sześciolatków w systemie edukacji. Ja widziałam je w szkole, nie szczędziłam więc akcjom Elbanowskich gorzkich słów. Doceniałam równocześnie, że ich ruch Ratuj Maluchy zdopingował rząd PO-PSL do poprawy sytuacji najmłodszych uczniów w podstawówkach. A choć Elbanowscy uparcie nie chcieli tego widzieć, nasze szkoły naprawdę przygotowały się na obecność sześciolatków.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej